| początek 1.3 |
|
...Nie do końca dokładnie wiedzili jaka misja ich tym razem czeka. Na wyposażeniu mieli tylko podstawowy, lekki sprzęt, co oznaczało, że akcja ma byc szybka i sprawna i że zapewne, jak to w takich sytuacjach bywa, będą musieli ratować się szybką ewakuacją z miejsca w którym zrobią zamieszanie. Zdażało się tak, że po zrobieniu ich słynnego juz zamieszania nie było przed kim uciekać i to między innymi zaważyło nad tym, że dowództwo wybrało właśnie tą elitarną jednostkę do tej misji nie do końca informująć co ich tam czeka. A może sztab dowodzenia sam tak naprawdę miał tylko szczątkowe informacje ? Może wywiad wojskowy tym razem nawalił ? nie wiadomo. W każdym razie zdecydowali się wysłać swoich najlepszych ludzi licząc na powodzenie akcji. Nie pokoił żołnierzy fakt, iż nie do końca wyjaśniono im cel i miejsce ich akcji. Te myśli zaprzątały głowy wszystkich chłopaków bez wyjątku, może własnie dlatego tym razem w samolocie panowała dziwnie napięta atmosfera. Nikt też nie dopytywał się Majora Pattona czy ten Jeep stojący w ogonie samolotu i przygotowany do zrzutu to oznaka tego że będą musieli wpierw pokonać sporą odległość w trudnym i nieznanym terenie. To było dla nich po prostu oczywiste. Tylko senior Edmundo był pobudzony i miał dziwnie wyostrzony wzrok. Wiedział, że to on będzie go prowadził, a ten Jeep to nie było nic innego jak słynny Jeep Willys MB. Porucznik senior Edmundo kochał ten samochód całym sercem, jego prostota konstrukcyjna, a co za tym idzie niesamowita wytrzymałość w trudnych warunkach terenowych zawsze powalała go na ziemie. Z żadnym innym innym pojazdem terenowym nie mordował się tyle czasu na poligonie, żeby go zajeździć, co z wiilysem MB i dlatego miał do niego taki wielki szacunek. W jednostce to Porucznik Edmundo koordynował wszelkie modyfikacje pojazdów przeznaczonych na misje specjalne, dlatego też wiedział, że ten egzemplarz nie był tylko zwykłym jeepem willysem MB. Dopiero co mechanicy w jednostce, ściśle podlegający rozkazom Porucznika , specjalnie na ta akcję wmontowali tu silnik 3.0 V6 turbodoładowany z intercoolerem o mocy 280 koni mechanicznych. senior Edmundo wiedział, że w połączeniu ze spiętym na stałe mechanizmem różnicowym da to niesamowity efekt i nie będzie przeszkód, z którymi jego pojazd nie da sobie rady. Myśl o tym że będzie go prowadził wzbudzała w nim przypływ adrenaliny i podniecenia. Pod niejednym już gradem kul prowadził pojazdy i zawsze zarówno on jak i jego towarzysze wychodzili z tego cało. Do zrzutu pozostała dosłowie chwila. Wszyscy juz byli prawie gotowi, dopinali hełmy, sprawdzali zapas amunicji. Słysz jak zwykle bez pośpiechu mocował radiostacje na klatce piersiowej tak, aby nie uwierała go podczas szybowania. Patton kończył dopalać i tak już końcówkę swojego ulubionego taniego cygara. Olo cały nafaszerowany materiałami wybuchowymi był już od dawna gotowy i zkoncentrowany. Widać było, że od początku delektuje się rykiem silników samolotu co pomaga mu w zebraniu myśli. Każdy wiedział, że lot samolotem dla Ola to swego rodzaju onanizm duchowy i nikt przez całą drogę nie odważył mu się w tym przeszkodzić. Wiadomo było że od tego zależy precyzyjność, celność jego strzałów i sprawność na polu walki. I jest ! strefa zrzutu, zielone światło, luki otwarte...... |


